niedziela, 31 lipca 2016

Znowu dziś w Warszawie wieje wiatr...

Dzień dobry! :)

Chwytliwego wstępu dzisiaj brak.

Nastrój mi się trochę ustabilizował po ostatnich perturbacjach. Jest chujowo, ale stabilnie. Czyli dokładnie tak, jak lubię najbardziej. Muszę się też Wam do czegoś przyznać. Otóż nie mam najzieleńszego pojęcia, czy w Warszawie wieje dziś wiatr. Wiem za to, że wieje u mnie w głośnikach. Bo za zamkniętymi oknami to leje... SIĘ ŻAR Z NIEBA.

poniedziałek, 18 lipca 2016

Podłość ludzka nie ma granic!

Dzień dobry! :)

Drodzy Państwo! Jak widzicie - częstotliwość dodawania postów na moim blogu widocznie zmalała. Taki stan najprawdopodobniej utrzyma się do września, kiedy to moja mama powróci do pracy za granicę i przestanie zaganiać mnie do roboty.
Za wszelkie niedogodności związane z zaistniałą sytuacją serdecznie Państwa przepraszam.

Będzie dzisiaj trochę pierdolenia o Szopenie. Jeśli więc ktoś z szanownych odbiorców nie gustuje, nie lubi, czy też, po ludzku, wkurwia go robienie z bloga dzienniczka gimnazjalistki - tam w prawym górnym roku jest taki magiczny, czerwony prostokącik z białym "iksem" na środku: proszę się nie krępować! A zainteresowanych - zapraszam!

czwartek, 23 czerwca 2016

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...

Dzień dobry! :)

Nie było mnie tu ponad miesiąc. Wnioskując po komentarzach, niektórzy nawet zaczęli się przejmować. Liczba dziennych wyświetleń oscylowała niezmiennie w granicach 30. Ciągle sprawdzaliście, czy jest coś nowego. W sumie od początku istnienia bloga nazbierało się prawie 4900 odwiedzin. Jak na te moje mierne osiem postów powiedziałabym: CAŁKIEM NIEŹLE. Dziękuję, że ze mną jesteście <3

Otóż rozwiewając Wasze, Drodzy Państwo, wątpliwości - żyję. I mam się względnie dobrze. Teraz już tak. Stąd post. Bo było fatalnie, rożne rzeczy się działy. Postaram się wszystkie teraz pokrótce opisać.

środa, 11 maja 2016

Zabrałeś mi lato...

Dzień dobry! :)

Dzisiejsza notka będzie na czasie, gdyż zahacza nieco o maturalne klimaty :D Przed Wami kolejna garść zwierzeń w ramach mojego godzenia się z przeszłością. Zapraszam!

O Damianie pierwszy raz usłyszałam kilka lat temu. Chodził do drugiej pod względem renomy szkoły w mieście (moja byłą tą najlepszą). Profil biol-chem. Usłyszałam z czyichś opowieści, bo Damian był w mieście postrzegany jako GWIAZDA. I nie mam tu bynajmniej na myśli faktu, że był jakąś zajebistą dupeczką z bogatej rodziny, szpanował hajsem rodziców i uważał się za nie wiadomo kogo. Nie. Był gwiazdą w zgoła innym sensie. Damian był naszą regionalną gwiazdą rocka.

piątek, 6 maja 2016

Blog vs młodszy brat - 1:1

Dzień dobry! :)

Jak głosi zamieszczony przeze mnie w środę post - usunęłam bloga. Szczęśliwie tylko na dwa dni. Cóż mogę powiedzieć... STCHÓRZYŁAM. Pojawiłam się w blogosferze całkiem niedawno i zanim się na dobre rozpisałam, chciałam już znikać. Dlaczego? Skąd moje niepoważne zachowanie?

No właśnie... W tym miejscu następuje pewne nieporozumienie, wymagające natychmiastowego wyjaśnienia. Mianowicie: ja siebie znam. Ja wiem, że reakcje jak ta są u mnie na porządku dziennym. Ja wiem. Ale Wy już niekoniecznie. Dlatego jestem Wam winna kilka słów uzasadnienia.

środa, 4 maja 2016

USUWAM BLOGA (czyli moja chwila słabości)

Mam złe wiadomości...

Brat wczoraj włamał mi się do komputera, odnalazł bloga i przeczytał wszystkie posty. Od tamtej pory stałam się obiektem jego drwin. Teoretycznie mogłabym kontynuować pisanie mimo wszystko, ale nie mam w sobie tyle siły, by pokornie znosić jego szyderstwa. Nie mam też pewności, że nie prześle adresu moim znajomym i nie narobi mi większych kłopotów.

Mogłabym także zmienić adres, lecz wówczas straciłabym czytelników, gdyż nie do każdego z Was mam jakiś kontakt. Pisanie nie ma więc już dla mnie sensu. Bardzo mi przykro, że tak się stało. Zastanawiałam się, co zrobić przez wiele godzin, aż z bólem serca podjęłam decyzję - usuwam bloga.

wtorek, 3 maja 2016

Maturzyści - do dzieła!

Dzień dobry! :)

3 maja, godziny popołudniowe. Gdzieś, ktoś wygłasza jakieś patriotyczne przemówienie. W jakimś kościele odprawia się msza za Ojczyznę. Na dworze spokojnie - drzewka kwitną, ptaszki śpiewają, a biało-czerwone flagi powiewają dumnie na lekkim, wiosennym wietrze. Istna idylla.

Wszystko jakby na moment zwolniło. Zachłyśnięci wiosną z naiwnością dziecka staramy się naładować baterie na nadchodzące dni naszych rutynowych zajęć. Zaopatrzyć się w jakąś cudowną, zapasową energię - tak, by starczyło nam sił do wakacji. Odpoczywamy. Jutro będziemy znów martwić się życiem, ale dzisiejszego popołudnia jeszcze jest spokojnie. Dzisiejsze popołudnie jest nieopisanie dalekie od jutrzejszych wielkich intryg szalonego świata.